X Sesja RG

 

Moje poprzednie felietony okazały się na tyle ciekawe, że liczba wyświetleń w ciągu kilku godzin dobiła do niewyobrażalnych . Później jeszcze rosła. Dostałem sporo miłych smsów i maili – dziękuję. Nie sądzę żebym miał talent, ale spróbuję dalej pisać.

Za błędy stylistyczne i ortograficzne przepraszam i dziękuje tym, którzy zwracają mi na nie uwagę – człowiek całe życie się uczy i całe życie się myli. Jak widać nie odstaję od średniej krajowej J.

O X sesji można krótko – rzeczowa i merytoryczna – lub dłużej. Chyba zdecyduje się na dłużej J

Pani skarbnik w oświadczeniu odczytanym przez radną poprosiła mnie o wskazanie genezy całej inwestycji, nazwijmy ją „drogową”. Inwestycja, która powstała ku uciesze mieszkańców, w moim odczuciu była dosyć drogą kampanijną decyzją przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi w 2018 roku. Oczywiście, sprzyjały ku temu okoliczności – bo jakby nie było środki od wojewody otrzymaliśmy. Nie będę się o tym rozpisywał, opowiedziałem o tym na sesji.

 

Podstawowa rzecz wiedzieć i rozumieć... samemu.

Nie jestem specjalistą, ale spróbuję podzielić się swoimi przemyśleniami, choćby tylko dlatego, żebyśmy w mniejszym stopniu słuchali plotek i innych mądrali (w tym mnie), a zaczęli sami odpowiadać sobie na pytania i starać się zrozumieć to co się dzieje dziś. Klucz to właśnie zrozumienie.

Ustawa o samorządzie gminnym wskazuje, że skarbnika powołuje i odwołuje rada gminy (art. 18, ust. 2 pkt. 3 ustawy o samorządzie gminnym). Dlaczego ustawodawca przewidział takie rozwiązanie? Myślę, że ustawodawca potraktował radę gminy jako „bezpiecznik”, na wypadek gdyby wójt chciał się zemścić na skarbiku, za jego weto w stosunku do decyzji wójta. Bo skarbnik ma spełniać rolę takiego stopera. Modelowy przykład powyższego mielibyśmy, gdyby pani skarbnik odmówiła wykonania polecenia służbowego na piśmie (a takie dostała – patrz sesja IX) lub podpisała dokumenty, ale informując natychmiast RIO i Radę Gminy (i wszystkich świętych) o prawdopodobnym załamaniu się finansów gminy. Wtedy niczym heros ocaliłaby gminę przed korkociągiem długów, być może narażając się byłemu już wójtowi. Ale czy wójt by ją wtedy odwołał? Czy rada gminy tamtej kadencji w takiej sytuacji wyraziłaby wotum nieufności do pani skarbnik?

Dla ciekawych, polecam poniżej ciekawe artykuły. Kiedy skarbnik może odmówić wykonania polecenia służbowego, jakie są konsekwencje itd.

 

Dla średniozaawansowanych:

  • https://samorzad.infor.pl/temat_dnia/387455,Konsekwencje-odmowy-udzielenia-kontrasygnaty-przez-skarbnika.html

  • https://ksiegowosc-budzetowa.infor.pl/kadry-i-place/zatrudnianie-i-zwalnianie/725990,5,Odmowa-wykonania-polecenia-sluzbowego.html

Dla bardzo zaawansowanych:

  • https://ksiegowosc-budzetowa.infor.pl/finanse-publiczne/plan-finansowy/725413,Kontrasygnata-skarbnika-gminy.html

 

Pani skarbnik niestety wykonała polecenie wójta nie informując ówczesnej rady ani RIO o tym, że ma przypuszczenie graniczące z pewnością, że inwestycja wywróci nam budżet. Tym samym (jak się domyślam) dokumenty w ocenie audytora stanowią co stanowią i były podstawą do wniosku wójta o odwołanie z funkcji. Nie znam się na całej tej otoczce specyfiki pracy skarbnika, dlatego nie oceniam kalibru zarzutów sformułowanych w audycie, choć wygląda to średnio. Ale chcę powiedzieć, że nie jestem wrogiem byłej skarbnik Pani Urszuli, choćby ze względu na naszą dobrą współpracę w ostatnich sześciu miesiącach.

Jest mi przykro, że ten "co zastał gminę drewnianą a zostawił murowaną, co zastał ulice żwirowane, a zostawił asfaltowane” dziś nie jest narażony na tyle nerwów, co inni - bo przecież on jako wójt odpowiadał wtedy za wykonanie budżetu i stanowił działalność zarządczą w stosunku do wszystkich mu podległych ludzi czy jednostek.

 Jak powiedział prawnik na ostatniej sesji, dokumenty na podstawie których opracowany był audyt są w „orbicie zainteresowania służb”. Na szczęście żyjemy w państwie prawa i mam nadzieję, że przywołane służby i instytucje (np. sądy) rozstrzygną wszelkie wątpliwości, a taką możliwość dała m. in przyjęta uchwała o odwołaniu skarbnika.

  

 

„Wehikuł czasu to byłby cud...”

Och… na sesji poleciałem po bandzie. Czułem przeszywające spojrzenia radnych, których dotyczył temat obsługi papierowej i pewną satysfakcję, a nawet dumę w oczach radnych korzystających z maila. Ale ze mnie przewodniczący… ble! Próbuje wymusić refleksję na Szanownych Paniach i Panach radnych? Nazywam ich szlachcicami? Za chwilę usłyszę to, co w tamtej kadencji… JA RADNA / JA RADNY SOBIE NIE ŻYCZĘ. Ale zanim to nastąpi, ustalmy fakty:

  1. Ustawodawca w zasadzie milczy o tej kwestii.

  2. Statut gminy Staroźreby określa dwie możliwości obsługi radnego – papierową i elektroniczną. Przewodniczący nie może zmusić radnego do zastosowania którejkolwiek z opcji.

  3. Radny wykonuje swój mandat w sposób niezależny. Radny podejmuje samodzielnie decyzję o wyborze sposobu obsługi.

  4. Przewodniczący rady gminy – (art. 19 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym) – mówi, że przewodniczący organizuje prace rady gminy.

 

Dlaczego to zrobiłem? Dlaczego o tym mówię? Uznałem, że problem jest wielowątkowy: niepotrzebnie wydawana kasa, brak ekonomii, brak szacunku do środowiska, a przede wszystkim zacofanie. Nie chcę wymuszać tego na radnych, ale nie ukrywam, ułatwiłoby to pracę rady gminy. Tym bardziej, że planuję dalsze usprawnienia w pracy rady gminy. Zabrzmi to trochę pysznie i nieskromnie, ale TAK! Chcę Radę Gminy w Staroźrebach wprowadzić w XXI wiek - to mój obowiązek w ramach moich kompetencji. Nie chcę być figurantem, do którego na sesji zwracają się per przewodniczący".

  1. Kasa. Łatwo to wszystko policzyć. Koszty wysyłki wersji papierowych na 1 sesję dla tej grupki radnych to ok. 150 zł. Już mieliśmy 6 sesji w tym roku i pewnie czeka nas jeszcze z 10 do końca 2019 roku. A więc 150 zł x 16 sesji = 2 400 zł – na cały rok 2019. Może kwota nie robi wrażenia, ale grosz do grosza…

  2. Marnotrawstwo. Wszystkie projekty uchwał (materiały dostarczane do radnych) bez podpisu przewodniczącego to sterta makulatury. Po uchwaleniu uchwał, materiały publikowane są na BIPie. Można je pobrać i wydrukować w każdej chwili. Obecnie Biuro Rady Gminy razem z przewodniczącym dba aby uchwały były publikowane w ciągu maks. 7 dni. Dotychczas były to miesiące…

  3. Zespół Dżem śpiewał „wehikuł czasu to byłby cud”. Myślę, że z nostalgią, niektórzy chcieliby wrócić do tych czasów, ale mamy rok 2019, maile to powszechność. Skrzynka elektroniczna jest podstawą funkcjonowania w dzisiejszym świecie. Dzięki niej dokonamy zakupów przez Internet, rezerwacji biletów do kina, hotelu, biletów lotniczych. Na maila otrzymujemy rachunki za prąd, telefon, gaz… To dlaczego nie można wysyłać materiałów do radnych? Grupa uprzywilejowana? Wybrańcy narodu… haha haha. Boginie i Bogowie!

  4. Wiek radnych jest bez znaczenia. W ogóle wiek nie powinien w jakikolwiek sposób ograniczać rozwój osobisty człowieka. Na sesji to podkreśliłem i powtórzę: pan Krzysztof Dwojewski, pomimo wieku, chce iść z duchem czasu. Jego postawa jest godna pochwały. Tak czysto po ludzku on ma wciąż chęci.

  5. Pytania do samodzielnego opracowania:

  • czy radni to grupa uprzywilejowana?

  • czy od radnych możemy oczekiwać więcej – choćby w kontekście obsługi administracyjnej?

  • czy radni to ELYTA wśród mieszkańców?

 

Audytorka – choroba cywilizacyjna

Tak na marginesie, zanim przejdę do istoty sprawy – anegdotka krążąca po gminie Staroźreby (nie mojego autorstwa – nie jestem niestety tak lotny). Bardzo mnie rozbawiła. Ironiczna wypowiedź - zdaje się być literacką fikcją, ale...

Uwaga, będę cytował:

„Panie Łukaszu… Jak się pan czuje? Pytam, gdyż w Staroźrebach panuje wirus zwany „audytorka pospolita” i stwierdza się już prawie epidemię. Główne objawy to polit-obstrukcja, na którą lokalni znachorzy w zakresie medycyny ogólnej, a nawet psychiatrycznej poszukują leku. Doraźne leczenie obejmuje kwarantannę w domu oraz zwolnienie L-4”

 

strona główna