IX Sesja RG

 

Uwaga dla czytających moje "wypociny" radnych i nie radnych zanim się oburzycie i zaczniecie wypisywać maile i wnosić uwagi na sesji, tak dla jasności z mrugnięciem do WAS wszystkich oczka informacja:

 

FELIETON - specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora.

(źródło: Wikipedia)

 

1. "Płomienne wystąpienia"

Sesja była liczna w formy "płomiennych wystąpień" Hoho! Wójta, moje, radnych, prawnika, mieszkańców (szczególnie pozdrawiam jednego pana – z nim  sesja ma swój "smaczek"). Taka nostalgia mnie naszła, że postanowiłem przy tej okazji powspominać. Każdy lubi wspominać.

Kadencja 2014 - 2018 przebiegała w atmosferze wzajemnej adoracji ok. 10 radnych oraz ówczesnego wójta gminy Staroźreby - Józefa Stradomskiego. Choć walczyłem wtedy o jakąś transparentność - przynajmniej o jawność protokołów z sesji - ówcześnie radni byli przeciwni. Teraz ustawodawca przewidział nagrywanie sesji - i nagle wszyscy radni - są jak najbardziej za i wyrażają swoje entuzjastyczne podejście do tejże transparentności, co sam również podzielam. Owa transparentność spowodowała, że sesje w tej kadencji nie są nudne. I fajnie :) Różnią się od monotematycznych (czytaj: pochwalnych) sesji kadencji 2014-2018. Zastanawiam się zatem, na ile kamera ośmiela, a na ile onieśmiela radnych - nie potrafię sobie odpowiedzieć. Ale podam taki wymowny przykład radnych tamtej i obecnej kadencji. Wspominam czasy, kiedy panowała zgoda i harmonia w radzie gminy, śmieszki, heheszki... Czasami były jakieś dyskusje, ale bez żadnych sporów, częściej sobie dziękowano i gratulowano. Po latach doszedłem do wniosku, że tak jak para kochanków - oni dziękowali "sobie za to że jesteś". Ot taka kultura i w zasadzie... przyjaźń, miłość. A kto miał czelność skrytykować Wodza lub kogoś z radnych, to zaraz na niego spadały gromy kolegów radnych... I tak do końca życia będę miał w uszach (parafrazując) "JA RADNA sobie nie życzę", "JA RADNA żądam przeprosin". To były w zasadzie jedyne płomienne wystąpienia. Nie to co teraz... :) Żeby sobie powariować i słusznie narazić się wszystkim (na sesji nie mogę sobie pozwolić na pyskówkę) odniosę się do płomiennych wystąpień Wójta Kamila Groszewskiego. Wójt ma "swój punkt" w którym może sobie mówić, co chce. Sprawozdanie czasami odbiega od głównego nurtu sprawozdawczości, ale to jest jego wystąpienie dla radnych i to on decyduje czym podzieli się z radnymi. I tu zgadzam się z radnym, który słusznie zwrócił uwagę, że o audycie lepiej przeczytać, niż mówić. I powiem więcej, nie zawsze (nie widząc tekstu przed sobą) wiedziałem o czym mowa...

Już tak na koniec. Żeby była jasność! W końcu jest dyskusja! Tym samym stwierdzam, że na szczęście jest wolność wypowiedzi i krytyki na sesji rady gminy. I co by nie mówić, jako przewodniczący (prowadzący te obrady) zależało mi zawsze na wolności wypowiedzi i lubię jak radni zabierają głos – ale najważniejsze tylko, żeby robili to w odpowiednim czasie i z poszanowaniem Ustawy samorządowej i Statutu Gminy Staroźreby. Tym różni się ta kadencja od swojej poprzedniczki, że Ci którzy wtedy milczeli teraz bardzo dużo mówią. W jednym zdaniu: dobra zmiana zajrzała do Staroźreb.

 

2. "Sprzedana TARGOW(N)ICA i okolica"

Trochę historii na początek: arogancja władzy w osobie wójta Stradomskiego i rady gminy w kadencji 2014-2018 doprowadziła do złego podziału nieruchomości byłej targownicy w Staroźrebach przy ul. Sportowej i Wiatracznej. Widząc, że "statek" (gmina) tonie w długach, a zbliża się kampania wyborcza, na szybko chciano sprzedać nieruchomości. I tak wspaniałomyślna PSLowska większość zlekceważyła w maju 2018 roku mój wniosek o konsultacje społeczne z mieszkańcami, o inny podział nieruchomości oraz o stworzenie MPZP.

Ta sama Rada Gminy wyraziła zgodę (na szczęście bez mojego poparcia) na sprzedaż działki hektarowej (inwestycyjnej) za kwotę tańszą niż "mieszkaniówka". Nieruchomość została sprzedana za niecałe 424 000 zł.! Brawo wy Radni! Szok! To 42 zł z metra. Właściwie jak by była dla "preferencyjnego inwestora" – bo mimo, że był przetarg, wójt informował, że jest ktoś wyraźnie zainteresowany. Przecież można było odstąpić od przetargu, albo tak jak sugerowałem, podzielić działkę inwestycyją na mniejsze (łatwiej sprzedać), zrobić MPZP (uchroniłby mieszkańców przed jakąś dziwną inwestycją, a wójt nie mógłby podejmować żadnej decyzji autorytarnie, co do tego co ma tam być. O inwestorze: kim jest? Dla mnie to jakaś firma krzak - INWARSAW Sp. z o. o. ul. Dynasy 2 lok. 2, Warszawa. KRS: 0000747843. Firma inwestora mieści się w budynku mieszkalnym, a nr telefonu nawet ciężko znaleźć w Internecie. I na koniec taka uwaga: pieniądze jeszcze w całości nie trafiły do Urzędu Gminy i nie został podpisany akt notarialny. O co chodzi? Nie wiemy...

Obecny wójt Groszewski przekazał uchwałę, którą chciałem skierować do rozpatrzenia przez komisję ds. budżetu, inwestycji i rolnictwa. Wytoczyłem mnóstwo argumentów, które sugerują brak logistyki planowania urbanistycznego w miejscowości. Wykazałem (lepiej lub gorzej) potrzebę pochylenia się nad uchwałą.

Mieszkańcy naszej gminy, właściciele działek w pobliżu istniejącego osiedla, wydzielając nieruchomości na mniejsze i tworząc na nich MPZP są mądrzejsi i bardziej świadomi społecznie niż radni Rady Gminy w Staroźrebach. (Ci mądrzejsi od nas radnych to właściciele pól wzdłuż ul. Wiatracznej w stronę Bromierza i wzdłuż ul. Brzozowej.) Mówię tak dlatego, że zgadzali się z urbanistą i wydzielili nieruchomości będące w ciągłości urbanistycznej z istniejącym osiedlem, przyjmując założenia idealne dla potencjalnych mieszkańców - szeroka ulica, kategorii publicznej (brak problemu z dostawą mediów), foremne działki - słowem tak jak to się robi z pełnym profesjonalizmem.

Spójrzcie na proponowany podział działek. Działki w kształcie kwadratu, brak ustalonej linii zabudowy, droga dojazdowa 6 metrowa, bez możliwości zawrotki, z liniami napowietrznymi na działce i obligatoryjnym oddaleniem się od nich na odległość 6 metrów. Kto postawi tam dom 150 metrów? A najgorsze, że wszystkie drzewa zostaną wycięte... W promieniu 1,5 km od centrum planowanego osiedla nie będzie nic tylko betonowe domy. Za to będziemy mieli jakąś inwestycję – może dobrą, a może uciążliwą dla mieszkańców. Od razu uspokajam: studium nie pozwoli na pewno na hodowlę np. kur czy trzody chlewnej. Ale… Brawo Radni!

Już tak na koniec - trzeba zacząć myśleć globalnie, a nie zaściankowo - nowoczesne zasady zarządzania rynkiem nieruchomości - już są w Staroźrebach i czas najwyższy się nimi zająć. Dobrze by było, żeby radni spojrzeli również w tę stronę - kwestii odpowiedzialności za przestrzeń publiczną.

UWAGA! Odsyłam do zakładki PISMA - ZAPYTANIA i pism 1/1z/2018.ŁK i odpowiedzi na te zapytanie. Tym samym, chcę potwierdzić to co mówiłem.

 

 

 

3. "AUDYTobranie - AUDYTosprawozdanie"

W gminie nie czas na grzybobranie ale audytobranie. Wszyscy chodzą z papierami w ręku i chwalą się kto ile przeczytał. Ale są i tacy co się nie dają trendowi i nie uznają treści i wyników audytu. Argumentów przeciw jest wiele: a to autor audytu się pomylił, ten co go złapali za rękę - to może jednak nie jego ręka, ten co pracował lat X na stanowisku jest nieomylny z racji wieku i urzędu; jakie poświadczenie nieprawdy, jak nikt nic nie mówił i wszystko było w porządku? Ha! Przecież problemu żadnego nie ma - bo to i tak stek wierutnych kłamstw. No bo oczywiście prawda jest taka, że wszystko do tej pory działało i było dobrze. Tylko, że do czasu aż ktoś powiedział sprawdzam.

Argumenty w uchwale odwołująca panią skarbnik przedstawił prawnik (formalnie na zlecenie wójta gminy) w oparciu o audyt. Oczywiście możemy się z tym nie zgadzać, ale tak sobie rozmyślam… Czy my radni jesteśmy najmądrzejsi w całej 7,5 tys. gminie (niech ktoś spróbuje to podważyć, przecież mnie naród wybrał - odpowie radny) - jesteśmy specjalistami w zakresie prawa samorządowego, karnego, cywilnego i Bóg raczy wiedzieć jeszcze jakiego. Co nam tu prawnik jakiś z doktoratem albo profesurą w teczce, jak MY RADNI wiemy lepiej jak i dlaczego formułować opinie prawne, dokumenty, uchwały, ba! nawet wiemy jakie skutki prawne niesie ze sobą zastosowanie takiego, a nie innego przepisu prawa. Łukasz Kinalski przyznaję się – nie znam się. I nie muszę w tym momencie. Wójt i prawnik ponoszą wszelką odpowiedzialność za skutki takiej a nie innej treści. Jeśli okaże się błędna, za daleko posunięta – to oni będą odpowiadać – prawdopodobnie w sądzie pracy – za swoje czyny. A dzięki tak precyzyjnie sformułowanej uchwale, nie pozbawiamy szansy pani skarbnik na obronę przed sądem. Osobiście mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i dla każdej ze stron będzie to dobre.

Powtórzę to, ale trochę inaczej. Wychodzę z założenia o którym już mówiłem - Wójt (któryby nie był) musi rządzić. Do pomocy ma sztab prawników, którzy pilnują, żeby proces legislacyjny był poprawny. Najzwyczajniej w świecie podpisując się pod dokumentem potwierdzającym zgodność z prawem - prawnik wie co robi. Na pewno nie nadstawiałby własnej dupy dla grupki 15 osobowej reprezentacji gminy, a tym bardziej dla zabezpieczenia interesu gościa który jest wójtem, ale nim może równie dobrze za chwilę nie być (wójtowanie nie jest na szczęście wieczne, są wybory co 5 lat.) Skoro prawnik mówi: borę odpowiedzialność za treść uchwały, jestem jej współautorem i wiem dlaczego tak napisałem…

Na sesji został podniesiony temat "prawa do obrony". Niezmazywane prawo każdego człowieka, powinno być faktycznie poszanowane. Ale czy forum rady gminy jest takim miejscem w którym będziemy przeprowadzać przesłuchania dwóch stron? Czy właśnie, niech sobie wójt z kim chce idzie do sądu czy gdzieś tam - oby jak najdalej od rady gminy? Przecież rada gminy nie ma zadania rozstrzygać sporów tego kalibru. Stawia uchwałę i ponosi wszelkie konsekwencje jej przyjęcia przez radę lub nie.

A tak z drugiej strony... Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której jako pracownik w prywatnej firmie narażacie swojego pracodawcę na konsekwencje finansowe przez wasze nierozgarnięcie (brak przestrzegania przepisów, burdel w papierach), a pracodawca powie, spoko nie zwolnię Cię bo Cię lubię? Albo nie zwolnię Cię, bo to za małe przewinienia? Czym się różni pracownik budżetówki ze Staroźreb od pracownika z sektora prywatnego? Co to za dyskryminacja - protestuję jako pracownik prywatnej firmy!

Po tym audycie mam mieszane uczucia… nie dowierzam z jednej strony, z drugiej zaczyna się tzw. „sypanie”. I to mnie drażni, bo dowiaduję się o kolejnych sprawach, którym już nie chcę wierzyć… no bo jak wierzyć w taką (czysto hipotetyczną) sytuację: Usługa (np. pranie dywanu) na rynku kosztuje powiedzmy 500 zł. Urząd (lub jednostka) kupuje taką usługę za 3000 zł. I co tragiczne - cena 3000 zł jest "umówiona". Gdzie zatem 2500 zł? I pytanie numer dwa: gdzie jest ten orzeł, bystrzacha, który widział faktury takie dziwne, bez opisów i puszczał to do księgowania i wypłaty? Czy osoba dorosła, w pełni świadoma, widząc nieprawidłowość nie zwróciłaby na to uwagi? Nie wchodzę w to dalej. Nie chcę. Byłem radnym, a komisja rewizyjna nic nigdy nie wypatrzyła? NIC? O niczym nas radnych nie informowała? Jak to, co jest w audycie potwierdzą jakieś trzyliterowe organizacje w mundurkach, to nie zaufam już nigdy żadnemu urzędnikowi od kierownika w górę.

Nie chce mi się komentować przeprowadzonych kontroli w szkołach. Jest mi przykro. Nie potrafię i chyba nie chcę już się tym zajmować... boli mnie moje serduszko, brzuch i głowa.

 

 

4. Sprawy kadrowe i personalne.

 

Zostając przewodniczącym wiedziałem co jest w moich kompetencjach, prawach i obowiązkach. Ustawodawca nie przewidział 

(i chwała mu za to), że nie dał możliwości przewodniczącemu w sprawach kadrowych. Co więcej… rada gminy nie zajmuje się w ogóle tymi sprawami z wyjątkiem skarbnika gminy.

Ale jak już jestem przy tym temacie, pozwolę sobie… a co? Drażni mnie nepotyzm i kumoterstwo i wszelkie kolesiostwo. Tu szczególnie pozdrawiam wszystkie CÓRECZKI i SYNKÓW i ŻONY i MĘŻÓW i WUJKÓW i CIOCIE i BRACI i SIOSTRY radnych, urzędników, kierowników i wszystkich innych, którzy na etatach w gminie i jednostkach podległych mają (mieli) swoich krewniaków zatrudnionych na zasadach obopólnej korzyści i wzajemnej przyjaźni, w trybie bez konkursowym.

W zaprzeczeniu do tego, co napisałem powyżej, odniosę się jeszcze do innej sprawy. Ostatnie wystąpienie pani kierownik GOPS było nie na miejscu, ale nie ze względu na treść (bo nie mi oceniać zachowania wójta w tych sprawach, od tego są sądy pracy) ale właśnie na miejsce. Sesje Rady Gminy nie powinny być forum do dyskusji tego typu, ze względu na temat: nie wpływają istotnie na działanie gminy, a takimi sprawami powinna zajmować się rada gminy. Co nie zmienia faktu, że Pani kierownik miała bezsporne prawo do zabrania głosu – z zastrzeżeniem – na stojąco ale nie na chodząco. Mój błąd, że nie zwróciłem na to uwagi, jako „kierownik” tego spotkania. Bo pomimo silnego (prawdopodobnie uzasadnionego wzburzenia pani kierownik) powinienem poprosić mówcę o zajęcie miejsca.

strona główna